środa, 12 listopada 2014

Rozdział 1.

**Oczami Lewego**

Jak zawsze w soboty byłem w drodze na popołudniowy trening. Spotkałem po drodze Mario. 
-Siema czubie - powiedziałem.
-Joł joł - odpowiedział.
Szliśmy tak gadając o głupotach i przyszłym meczu z Bayernem. Przechodząc koło miejscowego boiska zatrzymaliśmy się, chcieliśmy sprawdzić czy rośnie nam nowy piłkarz. 
Po chwili zauważyłem śliczną dziewczynę, grającą w piłkę. Stałem jak wryty.
- Ej, lewy co ci ? - Mario szturchał mnie w ramię.
- Widzisz to co ja ? - zapytałem. 
- Co dokładnie ? - przypatrywał się Mario. Po chwili stanął tak samo jak ja..
- O mój Boże..ona jest niesamowita- powiedział.
- No nie ? i jak gra..- powiedziałem.- Muszę ją poznać. - powiedziałem idąc w stronę boiska.
Zatrzymał mnie Gotze. 
- Głupi jesteś ? Za 5 minut trening, a ty będziesz szedł wyrywać jakieś laski ?
- Nie wyrywać..- zaprzeczyłem.
- No chodź już, pewnie ją jeszcze zobaczysz.  


Gdy doszliśmy na stadion nie mogłem przestać o niej myśleć. Grała w piłkę jakby to robiła jeszcze w brzuchu matki. Nie mogłem się skupić na treningu, muszę ją poznać. 
- Eeeee, księciuniu - powiedział Klopp - obudź się, za tydzień mecz a ty biegasz jakbyś balet trenował a nie piłkę nożną.
- Przepraszam trenerze już się zabieram do pracy. 
Po ciężkim treningu przyszedł czas na relaks, jak zawsze z chłopakami po treningu chodziliśmy na małe piwko albo coś więcej. 
- To co ? Standardowo do baru czy jakieś inne pomysły ? - zapytał Marco.
-Hmm.. Wiecie co ? Po drodze na trening zatrzymaliśmy się przy osiedlowym boisku i widzieliśmy że rosną nam naprawdę dobrzy rywale, może zajdziemy tam i pouczymy ich troche jak dobrze grać ? Porozdajemy pare autografów i cykniemy pare fotek ? Co wy na to ? - zapytałem puszczając oczko Mario, który od razu wiedział o co chodzi.
- No pewnie chłopaki, to świetny pomysł - powiedział Klopp klepiąc mnie po plecach.
- Przyda wam się dodatkowy trening, może zyskamy jakiś młodych fanów, co wam szkodzi ? Dzieci będą zachwycone. - dodał.
- Czemu nie? - powiedział Marco.
- To co ? Lecimy ?- zapytałem.
- Jasne, zawsze  to coś nowego- Powiedział Piszczu.
Po chwili wszyscy już byliśmy w drodze na boisko, była jednak rzecz której się najbardziej obawiałem. Bałem się, że jej już tam nie będzie, że nie będę miał okazji jej poznać. To nie tak, że chce ją poderwać tak jak myśli sobie Mario. Uważam, że jest bardzo dobrą piłkarką i zasługuje na trening z mistrzem. 
Gdy doszliśmy zobaczyliśmy, że dzieci mają przerwę w meczu. Siedziały na boisku pijąc wodę i odpoczywając. Nigdzie nie widziałem tajemniczej dziewczyny, ale cóż poszliśmy do grupy dzieci. 
- Cześć- powiedzieliśmy chórem.
- AAAAA! - część dzieciaków zaczęła piszczeć, a część była zdezorientowana. 
- To profesjonalni piłkarze ! - krzyknął jakiś chłopak.
- Hahah - zaśmiałem się. - Dzisiaj jesteśmy zwykłymi chłopakami, którzy chcą z wami pograć, co wy na to ? - zapytałem.
- Tak! Tak ! - zaczęły krzyczeć. 
- To podzielmy się na drużyny i lecimy.
Gdy drużyny były już podzielone, wziąłem moją by ustalić taktykę, nagle usłyszałem krzyk.
- Ejj! To nie fair, mieliście zaczekać na mnie.- powiedziała jakaś dziewczyna.
Odwróciłem się i zobaczyłem ją. 
Była zniewalająca, cała ubrudzona błotem i trawą, włosy upięte miała w niedbałą kitkę, ubrana w spodenki i koszulkę z Realu. 
- Ależ oczywiście że czekamy, możesz dołączyć do drużyny której chcesz. - powiedziałem po chwili podchodząc do dziewczyny. 
- Dzięki za pozwolenie. - prychnęła do mnie. 
Była nieco pyskata, miała niewyparzony język, ale to mi się spodobało. Przygryzłem wargę, spojrzałem na nią i powiedziałem:
-Tak gramy ? - powiedziałem szyderczo. 
- Tak.. Staruszku.. Ciekawe czy w ogóle umiesz grać.. - powiedziała.
- Chyba nie wiesz z kim rozmawiasz maleńka. - powiedział Piszczek, który stanął pomiędzy nami.
- Jak to nie? Doskonale wiem.. Mały Robercik, ach ten kochany Robercik.. Dobrze gra w niemczech a w Polsce grzeje ławę, bo nie stać go na grę za dużo mniejsze pieniądze..och przepraszam, czyżbym powiedziała...prawdę ?
- Uuuuuuu - zaczęli krzyczeć chłopacy. 
- Cicho tam- krzyknąłem. - Skoro tak uważasz nie znając mnie i mojej gry to proszę bardzo..
- O nie mój drogi, twoją grę znam doskonale.. oglądałam wszystkie twoje mecze i w polsce i BvB od samego początku twojej kariery..I powiem ci, że jednak to prawda, no chyba że wysilisz się na coś dzisiaj i strzelisz chodź jednego gola..
- Och maleńka jeszcze sprawię, że będziesz tak jak moje fanki..
- to znaczy co ? Myślisz że padnę przed tobą na kolana i powiem " och robercik, jestem cała twoja bierz mnie tu i teraz" a ty byś na to poleciał zdradzając swoją dziewczyne z pierwszą lepszą laską bo przecież możesz mieć każdą..Lepiej zaczynajmy, bo twoja kucharka nie będzie czekała na księcia z obiadem do wieczora..
Tak zaczął się nasz mecz.. 
Pyskata małolata grała świetnie, poradziła sobie nawet z Piszczkiem czy Reusem.
Przyszedł też taki czas, ze atakowała na moją bramkę a nikogo nie było na obronie więc ja zostałem i wtedy doszło do naszego starcia. Dziewczyna prawie mnie okiwała ale potknęła się o moje nogi i polecieliśmy na ziemie. Znaczy sie ona bo ja poleciałem na nią.
Przez chwile leżeliśmy tak w bezruchu. Miała piękne oczka, takie hipnotyzujące.
- Złaź ze mnie, ważysz z tonę..- krzyknęła.
- Jesteś taka miła z natury czy w domu cię szacunku nie nauczyli ? - zapytałem.
Wkurzyła się i to ostro. Pchnęła mnie na bok, wstała i pobiegła. 
- Co się stało ? - zapytali chłopacy.
- Nie wiem, zapytałem czy jej kultury nie nauczyli w domu.
- Głupi jesteś ? - krzyknął jakiś mały chłopiec.
- Słucham ? - zapytałem.
- Ta dziewczyna nigdy nie miała domu. Jest z domu dziecka. Dopiero wczoraj znaleźli jej dom, musiała się przenieść z polski tu do niemiec, do nowych rodziców. Nie miała nigdy normalnego domu.. wiem bo mamusia mi mówiła. - dokończył.
Złapałem się za głowę. Jaki ja jestem głupi.Co ja zrobiłem.. Czemu nie pomyślałem..
Zrezygnowany i zły na siebie zacząłem opuszczać boisko, nie mogłam tam stać z myślą, że właśnie jakaś dziewczyna przeze mnie płacze.
Gdy szedłem tam zadumany przez park ujrzałem małą osóbkę skuloną na ławce.
Podszedłem i usiadłem obok...

1 komentarz: